Charakter nieumyślności w rozumieniu art. 9 § 2 KK
Żeby mówić o przestępstwie z art. 155 KK, konieczne jest wykazanie, że sprawca co najmniej mógł przewidzieć, iż jego zachowanie może doprowadzić do skutku śmiertelnego. Chodzi tutaj o szeroko pojmowaną nieostrożność: zarówno taką, której sprawca jest świadomy, jak i taką, której sobie nie uświadamia, choć powinien. Rzecz kluczowa to ustalenie, czy w konkretnej sytuacji wystarczająco doświadczony i ostrożny człowiek byłby w stanie przewidzieć, że naruszenie określonych reguł postępowania może zakończyć się śmiercią innej osoby.
Wielokrotnie pojawia się dylemat, czy w danych okolicznościach mieliśmy do czynienia z nieumyślnością (sprawca nie godził się na skutek, lekkomyślnie założył, że do niego nie dojdzie) czy z zamiarem ewentualnym (sprawca, mając świadomość wysokiego prawdopodobieństwa śmierci pokrzywdzonego, godził się na nią). Rozstrzygnięcie tej różnicy jest kluczowe i decyduje o zastosowaniu art. 155 KK (nieumyślne spowodowanie śmierci) albo art. 148 KK (zabójstwo). W praktyce organy procesowe dokładnie badają całokształt okoliczności: intensywność ataku, zachowanie po zdarzeniu, a nawet wypowiedzi sprawcy przed lub w trakcie czynu.
Usytuowanie przepisu i wpływ na praktykę orzeczniczą
Polski Kodeks karny w większości przestępstw umyślnych i nieumyślnych stosuje zabieg polegający na typizowaniu obu form w jednym artykule. Natomiast w przypadku nieumyślnego spowodowania śmierci mamy osobny artykuł (art. 155 KK), co w połączeniu z unormowaniem art. 9 KK wyraźnie podkreśla, że śmierć człowieka może być wynikiem nie tylko świadomego działania nastawionego na pozbawienie życia, lecz także niewłaściwego postępowania obarczonego ryzykiem. Takie odrębne uregulowanie ma też znaczenie praktyczne: organy ścigania i sądy otrzymują wyraźną podstawę dla sytuacji, w których zgon nie jest objęty zamiarem.
Przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci - jak nie trudno się domyślić - służy ochronie życia człowieka, którego ramy czasowe wyznacza rozpoczęcie naturalnego porodu lub zabiegu cesarskiego, aż do chwili śmierci człowieka. Więcej o ramach czasowych życia człowiek przeczytasz w moim artykule o zbrodni zabójstwa.
Zasada naruszenia reguł ostrożności
Kluczową przesłanką odpowiedzialności karnej w tym przypadku jest naruszenie reguł ostrożności wymaganych w danych okolicznościach. Może to być:
- Naruszenie norm technicznych lub technologicznych – np. nieprzestrzeganie norm budowlanych, przepisów drogowych.
- Naruszenie reguł sztuki wykonywanego zawodu – typowo w przypadku lekarzy, którzy przeprowadzając zabieg, nie zachowali obowiązujących standardów medycznych.
- Naruszenie przepisów BHP – w przedsiębiorstwach czy w pracach na wysokościach.
- Zwykła lekkomyślność – np. beztroskie obchodzenie się z niebezpiecznymi narzędziami, niedopilnowanie ostrożności przy prowadzeniu pojazdu.
Naruszenie reguł ostrożności nie zawsze musi oznaczać złamanie wyraźnie spisanych przepisów. Często wystarczy, że zachowanie narusza powszechnie przyjęte wzorce ostrożności oparte na życiowym doświadczeniu. Zdarza się też, iż samo naruszenie tych reguł będzie czynem zabronionym, np. narażeniem na niebezpieczeństwo (art. 160 KK), a gdy dodatkowo dojdzie do śmierci człowieka, mamy już kwalifikację z art. 155 KK.
Związek przyczynowy
Dla przypisania skutku śmiertelnego kluczowe jest ustalenie, że gdyby sprawca nie naruszył reguł ostrożności, pokrzywdzony by nie zginął. W praktyce pojawiają się sytuacje, w których przyczyn do śmierci jest więcej: zachowanie sprawcy, nieostrożność samej ofiary, czasem także ingerencja osób trzecich. Zasadą pozostaje, że wystąpienie dodatkowych czynników nie niweczy automatycznie odpowiedzialności karnej. Jeżeli działania sprawcy w istotny sposób zwiększyły ryzyko zgonu, a to ryzyko się zmaterializowało, możliwe jest przypisanie skutku w rozumieniu art. 155 KK.
Forma działania i zaniechania
Nieumyślne spowodowanie śmierci może wystąpić w formie:
Działania – np. lekarz nieprawidłowo przeprowadza operację, kierowca z niebezpieczną prędkością jedzie przez teren zabudowany, mechanik montuje wadliwie część w samochodzie.
Zaniechania – w tym kontekście decydujące jest, czy na sprawcy ciążył szczególny, prawny obowiązek przeciwdziałania skutkowi (tzw. gwarant). Przykładowo, lekarz ma obowiązek udzielenia pomocy pacjentowi, strażnik miejski w konkretnych okolicznościach musi reagować na zagrożenie życia, a pracodawca jest zobowiązany dbać o bezpieczeństwo pracowników. Jeśli gwarant nie dopełni tego obowiązku, a wskutek tego ktoś umrze, można mówić o nieumyślnym spowodowaniu śmierci przez zaniechanie.
Z tego powodu lekarz „po godzinach”, który jest tylko przypadkowym świadkiem wypadku, nie zostanie co do zasady uznany za gwaranta, choć i w takim przypadku może ponosić odpowiedzialność za nieudzielenie pomocy (art. 162 KK), o ile doszło do umyślnego uchylenia się od działania. Z art. 155 KK byłby jednak rozliczany wyłącznie wtedy, gdy oprócz ogólnych reguł, spoczywał na nim obowiązek aktywnego zabezpieczenia życia pacjenta (związany np. ze sprawowaniem dyżuru).
Współsprawstwo i udział kilku osób
Możliwe jest również współdziałanie kilku osób w popełnieniu czynu z art. 155 KK. Podstawową trudnością w kwalifikacji pozostaje fakt, że nie da się "z góry" umyślnie zmierzać do nieumyślnego skutku. Współsprawstwo jest jednak dopuszczalne, gdy np. grupa osób decyduje się z pełną świadomością złamać reguły ostrożności (np. przeprowadzić operację metodą niezgodną z aktualnym stanem wiedzy medycznej), nie obejmując swym zamiarem śmierci pacjenta, lecz lekkomyślnie licząc, że nic złego się nie stanie.
Podobnie sytuacja wygląda przy odmiennych formach nieumyślności u każdego ze współdziałających: jeden może przewidywać i nie godzić się na śmierć (świadoma nieumyślność), drugi może nawet nie uświadamiać sobie wysokiego ryzyka, choć powinien (nieświadoma nieumyślność). Jeśli zaś którykolwiek z nich faktycznie godzi się na śmierć, wówczas mówimy już o kwalifikacji z art. 148 KK wobec tej osoby.
Podżeganie i pomocnictwo do czynu nieumyślnego
Teoretycznie trudno jest mówić o podżeganiu czy pomocnictwie do nieumyślnego czynu. Jednak istnieje tzw. niewłaściwe podżeganie lub pomocnictwo, polegające na nakłanianiu do ryzykownego zachowania, z pominięciem jakiegokolwiek zamiaru wywołania skutku śmiertelnego. Przykład: ktoś zachęca niedoświadczonego (albo nietrzeźwego) kierowcę, by „szybko pojechał” i dodatkowo udostępnia mu pojazd. Jeśli dojdzie do tragedii, a ofiara ginie, to osoba namawiająca może ponosić odpowiedzialność z art. 155 KK, pod warunkiem że udowodni się jej nieumyślność (świadome lekceważenie ryzyka lub niedbalstwo).
W orzecznictwie istnieją przypadki, w których takie zachowanie rozpatrywano wręcz jako rozszerzoną formę sprawstwa. Nakłaniający do nieostrożnej jazdy, jeśli zarazem sam tworzy warunki sprzyjające wypadkowi, w istocie współtworzy przyczynę śmierci pokrzywdzonego.
Lekarz jako gwarant bezpieczeństwa pacjenta
Lekarz wykonujący obowiązki służbowe (np. dyżur szpitalny) jest niemal zawsze gwarantem bezpieczeństwa pacjenta. Jak podkreślają sądy, ma on obowiązek dołożyć wszelkich starań i przestrzegać najnowszych standardów medycznych (art. 4 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty). Z tego tytułu może odpowiadać karnie, jeśli zaniecha badań diagnostycznych, zlekceważy sygnały ostrzegawcze lub nie przeprowadzi koniecznego zabiegu, a pacjent umrze, mimo że tej śmierci można było zapobiec.
Przyjmuje się, że lekarz, który w pełni świadomie nie podejmuje działań ratujących życie pacjenta, naraża się nawet na zarzut umyślnego przestępstwa (art. 148 KK w formie ewentualnego zamiaru). Zazwyczaj jednak w realiach szpitalnych będziemy mieli do czynienia z zaniedbaniem reguł ostrożności – np. niewłaściwą asekuracją pacjenta pooperacyjnego, błędnie dobraną dawką leków, nieprawidłową decyzją o niewzywaniu specjalisty – co skutkuje odpowiedzialnością nieumyślną na podstawie art. 155 KK.
Lekarz niezwiązany służbowo w chwili zdarzenia
Jeśli natomiast lekarz nie działa w ramach swoich obowiązków, lecz jest tylko świadkiem tragicznego zdarzenia, to w myśl orzecznictwa nie ponosi odpowiedzialności karnej za nieumyślne spowodowanie śmierci na podstawie art. 155 KK z tytułu samego faktu, że jest lekarzem. Zostaje jednak, podobnie jak każdy inny obywatel, objęty przepisami dotyczącymi obowiązku udzielenia pomocy (art. 162 KK). Dopiero gdyby w grę wchodziły dodatkowe okoliczności związane z jego pozycją gwaranta (np. lekarz został prawnie zobowiązany do objęcia opieką tej konkretnej osoby), analiza mogłaby prowadzić do innych wniosków.
Klauzula dobrego samarytanina
W trakcie pandemii COVID-19 wprowadzono do porządku prawnego przepis wyłączający odpowiedzialność karną za nieumyślny błąd medyczny w określonych „szczególnych okolicznościach”. Zasadniczo ma on zastosowanie do osób udzielających świadczeń zdrowotnych w warunkach ograniczonych zasobów, wzmożonego obciążenia pracą czy braku odpowiedniej liczby personelu. Dotyczy to czynów z art. 155 KK (nieumyślne spowodowanie śmierci), ale również innych, np. art. 156 § 2 KK (ciężki uszczerbek na zdrowiu) czy art. 157 § 3 KK (średni uszczerbek). Zgodnie z literalnym brzmieniem przepisów, mechanizm ten nie chroni przed odpowiedzialnością w razie „rażącego” naruszenia reguł ostrożności.
Wywołuje to spore kontrowersje w doktrynie. Część specjalistów chwali przepis za to, że chroni medyków, którzy musieli pracować w wyjątkowym przeciążeniu, inni natomiast wskazują, że stwarza niebezpieczny precedens – wyłączając częściowo odpowiedzialność za niektóre błędy lekarskie. Tym niemniej, jak zawsze w prawie karnym, zakres interpretacji zależy od konkretnych okoliczności i rangi uchybień po stronie lekarza.
Rola psychiki i szczególne stany ofiary
Niekiedy śmierć pokrzywdzonego nie jest wyłącznie konsekwencją czynu sprawcy, ale związana jest ze stanem psychicznym samej ofiary, np. głęboką depresją lub niepoczytalnością. Jeśli jednak na sprawcy ciążył szczególny obowiązek zapobiegnięcia sytuacji grożącej samobójstwem (np. pozostawienie naładowanej broni w zasięgu osoby w kryzysie psychicznym), może on ponieść odpowiedzialność z art. 155 KK, jeżeli można mu przypisać co najmniej nieumyślność. Nie dotyczy to sytuacji, w których osoba dopuszczająca się samobójstwa działała zupełnie autonomicznie i brak jest zawinienia w zachowaniu kogokolwiek innego.
Eksces przy obronie koniecznej
W przypadku obrony koniecznej, jeżeli osoba odpierająca zamach przekracza jej granice nieumyślnie – czyli nie planuje pozbawienia agresora życia, ale działa w sposób nieostrożny – może ponieść odpowiedzialność za skutki śmiertelne. Sytuacje takie są rzadkie w praktyce, gdyż zazwyczaj obrona wiąże się z umyślnymi działaniami (nawet jeśli następuje tylko tzw. zamiar ewentualny). Mimo to istnieją orzeczenia, w których sąd uznał, że sposób prowadzenia obrony był obiektywnie niebezpieczny i nieproporcjonalny do zamachu, co przełożyło się na przypisanie sprawcy nieumyślnej formy przestępstwa.
Zbieg przepisów i subsydiarność
Zdarza się, że to samo zachowanie sprawcy mogłoby wypełniać znamiona nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo (art. 160 KK) i nieumyślnego spowodowania śmierci (art. 155 KK). Jeśli dojdzie do zgonu, odpowiedzialność z art. 155 KK „pochłania” art. 160 KK w sytuacji, gdy stan niebezpieczeństwa był jedynie stanem przejściowym, poprzedzającym śmierć. W orzecznictwie dominuje zasada, że przepis o spowodowaniu śmierci wyłącza w takim wypadku przepis o samym narażeniu. Kumulatywny zbieg będzie miał z kolei miejsce, gdy wcześniejsze narażenie na niebezpieczeństwo było umyślne, podczas gdy śmierć pozostała nieumyślna, co tworzy bardziej złożoną podstawę prawną do orzekania.
Poziom wymaganej ostrożności
Nie chodzi tu o przeciętną ostrożność w statystycznym rozumieniu. Ocena winy nieumyślnej powinna uwzględniać sytuację konkretnego sprawcy: jego doświadczenie, wiedzę, kwalifikacje i warunki, w jakich działał. Zwykły kierowca może być uznany za nieostrożnego przy prędkości 100 km/h w gęstej zabudowie nocą, zaś zawodowy kierowca, który zna doskonale dany fragment drogi, może w podobnych okolicznościach podlegać jeszcze surowszej ocenie, bo od niego – jako profesjonalisty – oczekuje się wyższych standardów. Jeszcze wyższe wymogi mogą dotyczyć lekarzy, inżynierów czy osób wykonujących zawody zaufania publicznego.
Takie rozróżnienie ma duże znaczenie w postępowaniach karnych, gdzie bada się nie tylko obiektywny „wzorzec ostrożności”, ale też subiektywne możliwości, jakie posiadał konkretny oskarżony, by zrozumieć niebezpieczeństwo płynące z jego zaniechań czy czynów.
Różnice w poziomie społecznej szkodliwości
Śmierć człowieka, niezależnie od jej przyczyny, to najwyższe zagrożenie dla dobra prawnego, jakim jest życie. Dlatego przestępstwa skutkujące zgonem należą do najbardziej surowo karanych w polskim systemie. Równocześnie ustawodawca rozgranicza poziom kary w zależności od tego, czy skutek był zamierzony czy nie. Te same konsekwencje w płaszczyźnie obiektywnej (odebranie życia) oznaczają inny poziom karygodności, gdy chodzi o brak umyślności.
W związku z tym górna granica ustawowego zagrożenia dla nieumyślnego spowodowania śmierci jest niższa niż w przypadku zabójstwa. Przy zabójstwie (art. 148 KK) punktem wyjścia jest kara nie krótsza od 8 lat pozbawienia wolności, przy nieumyślnym spowodowaniu śmierci (art. 155 KK) – od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności (w normalnym typie czynu). Ta różnica wynika wprost z odmiennej wagi strony podmiotowej.
Oznacza to, że w niektórych przypadkach możliwe jest nie tylko warunkowe zawieszenie wykonania kary pozbawienia wolności, ale i warunkowe umorzenie postępowania karnego.
Pozycja orzecznictwa i zalecenia praktyczne
Sądy powszechne i Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślają konieczność wnikliwej oceny, czy sprawcy można przypisać nieumyślne naruszenie reguł bezpieczeństwa. Nierzadko sprawy toczą się wokół detali dotyczących przyczyny śmierci: czy zgon nastąpił z powodu wcześniejszego stanu zdrowia ofiary, czy też istotnie został wywołany naruszeniem ostrożności przez oskarżonego. W realiach sali sądowej ogromną rolę odgrywają opinie biegłych: lekarzy sądowych, rzeczoznawców z dziedziny ruchu drogowego czy innych specjalistów.
W każdym postępowaniu, w którym zarzuca się komuś art. 155 KK, kluczowe jest więc udowodnienie związku przyczynowego i wykazanie, że sprawca powinien był przewidzieć (bądź przewidywał), iż jego zachowanie doprowadzi do śmierci ofiary. Jeżeli nie ma pewności w zakresie przyczyny zgonu lub brakuje dowodów na nieostrożność, przypisanie sprawcy czynu staje się niemożliwe.
Przepis art. 155 KK ma nie tylko wymiar represyjny, ale także prewencyjny. Uświadamia, że niewłaściwe obchodzenie się z bronią, pojazdami mechanicznymi, maszynami, a także niefachowe wykonanie zawodu (szczególnie medycznego) może skończyć się nie tylko sankcją cywilną czy dyscyplinarną, lecz także odpowiedzialnością karną. Zachęca to do zachowywania wyższych standardów ostrożności wszędzie tam, gdzie błędy i zaniechania mogą mieć tragiczne konsekwencje.