Zarzut: art. 258 § 1 k.k. i art. 271a § 1 k.k.
Śledztwo prowadziła prokuratura okręgowa na Dolnym Śląsku, a czynności realizowali funkcjonariusze Zarządu CBŚP we Wrocławiu. Sprawa dotyczyła grupy, która według prokuratury organizowała fikcyjny obrót paliwami i rozliczała go nierzetelnymi fakturami. Mój klient, właściciel firmy transportowej, miał być jednym z ogniw tego łańcucha.
Przedstawiono mu zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej (art. 258 § 1 k.k.) oraz zarzut wystawiania faktur poświadczających nieprawdę (art. 271a § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k.). Oba czyny są zagrożone karą do 8 lat pozbawienia wolności, co od razu otwierało prokuraturze drogę do wniosku o areszt z powołaniem na surowość grożącej kary (art. 258 § 2 k.p.k.). Etap: postępowanie przygotowawcze – śledztwo toczyło się w sprawie od wielu miesięcy, a w dniu zatrzymania weszło w fazę przeciwko osobom.
Sytuacja wyjściowa: wejście o 6:05 i telefon o 7:40
Wtorek, 6:05. Do domu klienta pod Wrocławiem weszli funkcjonariusze CBŚP – równolegle zatrzymano sześć osób w trzech województwach. Przeszukano dom i siedzibę firmy, zabezpieczono telefony, laptopy oraz dokumentację księgową. Klient został przewieziony do pomieszczenia dla osób zatrzymanych (PdOZ), bez możliwości kontaktu z kimkolwiek.
O 7:40 zadzwoniła do mnie jego żona. Wiedziała tylko tyle, ile usłyszała w drzwiach: że chodzi o „zorganizowaną grupę przestępczą” i że mąż zostanie przesłuchany. Nie wiedziała, gdzie go wywieziono ani co będzie dalej.
Stan na wejściu obrony: klient przed pierwszym przesłuchaniem, bez obrońcy, niekarany, prowadzący firmę zatrudniającą 12 osób. Do upływu 48-godzinnego terminu zatrzymania (art. 248 § 1 k.p.k.) – niecałe dwie doby. To okno, w którym rozstrzyga się bardzo dużo.
Bliska osoba zatrzymana przez CBŚP?
Odbieram telefon również w nocy i w weekendy. Powiem ci, jakie kroki możesz podjąć przed pierwszym przesłuchaniem i jak ustanowić obrońcę, gdy zatrzymany nie może zrobić tego sam.
Działania obrony w pierwszych 48 godzinach po zatrzymaniu przez CBŚP
Chronologia wyglądała tak:
- 7:40 – telefon od żony; jeszcze przed 9:00 podpisała upoważnienie do obrony – gdy zatrzymany jest pozbawiony wolności, może go udzielić inna osoba (art. 83 § 1 k.p.k.)
- przedpołudnie – ustaliłem jednostkę, w której osadzono klienta, zgłosiłem obronę prokuratorowi referentowi i zażądałem umożliwienia kontaktu z zatrzymanym przed przesłuchaniem (art. 245 § 1 k.p.k.)
- 11:30 – rozmowa z klientem na osobności. Ustalenia: nie przyznaje się, kursy objęte fakturami rzeczywiście się odbyły, a firma ma na to dokumentację. Decyzja: na tym etapie odmowa składania wyjaśnień (art. 175 § 1 k.p.k.) – obrona nie znała jeszcze ani jednej karty akt i nie było powodu, żeby klient wyjaśniał „w ciemno”
- ok. 15:00 – ogłoszenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów (art. 313 § 1 k.p.k.) i przesłuchanie: klient oświadczył, że nie przyznaje się do zarzucanych czynów, i odmówił składania wyjaśnień
- wtorek wieczorem – żona i księgowa skompletowały dokumenty na wypadek wniosku o areszt: listy przewozowe CMR, zapisy GPS z monitoringu floty potwierdzające wykonanie kursów, umowy z kontrahentami, dokumenty kadrowe 12 pracowników, informację o niekaralności i oświadczenie o gotowości złożenia poręczenia majątkowego
- środa ok. 11:00 – prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie czterech z sześciu zatrzymanych, w tym mojego klienta. Na tej podstawie uzyskałem dostęp do akt w części zawierającej dowody wskazane we wniosku (art. 156 § 5a k.p.k.)
Analiza wniosku potwierdziła to, co sygnalizował klient: jedynym dowodem jego „udziału w grupie” były wyjaśnienia jednego ze współpodejrzanych, składane od miesięcy w ramach współpracy z prokuraturą. Żaden dokument powołany we wniosku nie podważał tego, że transporty zostały wykonane.
Rozstrzygnięcie: sąd nie uwzględnił wniosku o areszt
Posiedzenie aresztowe odbyło się w środę o 14:30 przed sądem rejonowym. Argumentacja obrony sprowadzała się do czterech punktów. Po pierwsze: samo pomówienie – niezweryfikowane innym dowodem i pochodzące od osoby zainteresowanej własną sytuacją procesową – nie tworzy dużego prawdopodobieństwa popełnienia czynu, którego wymaga art. 249 § 1 k.p.k. Po drugie: obawa matactwa (art. 258 § 1 pkt 2 k.p.k.) była czysto teoretyczna, skoro dokumentację i nośniki zabezpieczono w dniu zatrzymania, a pozostali podejrzani mieli już przedstawione zarzuty. Po trzecie: ustawowe zagrożenie karą (art. 258 § 2 k.p.k.) nie przekładało się na realną prognozę surowej kary wobec osoby niekaranej, o ustabilizowanym trybie życia. Po czwarte: cel zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania dawał się osiągnąć środkami łagodniejszymi (art. 257 § 1 k.p.k.).
Postanowienie zapadło około 16:00: sąd nie uwzględnił wniosku o tymczasowe aresztowanie. Zastosował poręczenie majątkowe w kwocie 100 000 zł, dozór Policji z obowiązkiem stawiennictwa dwa razy w tygodniu (art. 275 § 1 k.p.k.) oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu (art. 277 § 1 k.p.k.). Wieczorem klient opuścił PdOZ – 38 godzin po zatrzymaniu był w domu.
Prokurator złożył zażalenie. Trzy tygodnie później sąd okręgowy utrzymał postanowienie w mocy. Śledztwo trwa, a klient odpowiada z wolnej stopy.
Ten układ procesowy pokazuje jedno: między świtem a posiedzeniem aresztowym jest kilkadziesiąt godzin, w których rozstrzyga się, czy sąd zobaczy wyłącznie materiał prokuratora, czy także przeciwwagę zbudowaną przez obronę.