23 sierpnia 2026 r., wszedł w życie art. 255b k.k. Od tej daty publikowanie patotreści w internecie dla pieniędzy albo dla zasięgów jest osobnym przestępstwem – nie tylko wtedy, gdy w materiale ktoś kogoś bije, ale również wtedy, gdy ktoś kogoś upokarza za jego zgodą. Pokazuję, co ten przepis realnie obejmuje, gdzie kończy się odpowiedzialność i czego prokurator musi dowieść, żeby postawić zarzut.
Patostreaming w Kodeksie karnym: co zakazuje art. 255b k.k.
Przepis dodała ustawa z 11 czerwca 2026 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny (Dz.U. z 2026 r. poz. 988), ogłoszona 23 lipca 2026 r. Nowelizacja zrobiła jedną rzecz: po art. 255a k.k. dopisała art. 255b k.k. Nic poza tym się nie zmieniło.
Karalne jest publiczne rozpowszechnianie za pośrednictwem sieci teleinformatycznej treści przedstawiających trzy rzeczy: popełnienie czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności, jeżeli przedmiotem zamachu jest dobro osobiste (art. 255b § 1 pkt 1 k.k.), przemoc wobec zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy (pkt 2) oraz poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą (pkt 3). Warunek wspólny dla wszystkich trzech punktów: sprawca działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.
Słowo „patostreaming” w samym przepisie nie pada i ustawodawca nie stworzył jego definicji. To ma znaczenie praktyczne: zakres nie ogranicza się do transmisji na żywo. Obejmuje tak samo materiał nagrany wcześniej i wrzucony po fakcie, wycięty fragment, zarchiwizowany klip.
Punkt 1 jest szerszy, niż wygląda na pierwszy rzut oka. Nie ma tu progu w postaci górnej granicy zagrożenia – wystarczy, że czyn przedstawiony w materiale jest zagrożony karą pozbawienia wolności, przy czym w komentarzu do tego przepisu przyjmuje się, że chodzi także o typy zagrożone karami alternatywnymi, o ile jedną z sankcji jest pozbawienie wolności, bo ustawodawca nie posłużył się słowem „wyłącznie” (M. Skwarcow, w: Kodeks karny. Komentarz, red. R.A. Stefański, 2026, art. 255b, Nb 8). Do zakresu wchodzi więc również groźba karalna z art. 190 § 1 k.k. czy lekki uszczerbek na zdrowiu z art. 157 § 2 k.k. Drugi filtr to przedmiot zamachu: dobro osobiste, czyli wartości niemajątkowe związane z osobowością człowieka, których przykładowy katalog daje art. 23 k.c. – zdrowie, wolność, cześć, wizerunek.
Punkt 2 posługuje się pojęciem przemocy wobec zwierzęcia, a nie znęcania się, przez co obejmuje więcej sytuacji niż art. 35 ustawy o ochronie zwierząt czytany dosłownie. Zakresy obu pojęć się krzyżują, bo za znęcanie się nad zwierzęciem Sąd Najwyższy uznaje każde zadawanie lub dopuszczenie do zadawania bólu albo cierpienia, także niewymienione wprost w przepisie, o ile zachowanie było niehumanitarne (wyrok SN z 19 października 2023 r., I KK 84/23).
Do tego dochodzi § 2 – rozpowszechnianie treści mogących wywołać przekonanie, że przedstawiają zachowania z § 1. To odpowiedź na inscenizacje i na materiały generowane cyfrowo. Ustalenia w takiej sprawie skupią się na tym, czy sprawca stwarzał sytuację, w której u odbiorcy powstaje przekonanie o autentyczności materiału.
Przestępstwo jest powszechne – popełnić je może każdy. Jest formalne, czyli do dokonania wystarcza sama czynność sprawcza, bez żadnego skutku. I można je popełnić wyłącznie przez działanie.
Cel korzyści majątkowej lub osobistej – znamię, na którym stoi cały przepis
To jest najważniejsze zdanie tego artykułu: bez celu korzyści nie ma przestępstwa z art. 255b k.k. Znamię celu przesądza, że czyn można popełnić tylko z zamiarem bezpośrednim zabarwionym, a więc sprawca musi chcieć osiągnąć korzyść i dla niej publikować (por. wyrok SN z 11 maja 2007 r., WA 22/07).
Korzyść majątkowa jest tu prosta dowodowo: wpłaty od widzów widoczne na ekranie, przychód z reklam, subskrypcje, sprzedaż dostępu, płatna współpraca. Korzyść osobista jest pojemniejsza i to ona przesądza o realnym zasięgu przepisu – mieści się w niej popularność, rozgłos, zbudowanie pozycji w danym środowisku. Już na tle wcześniejszego projektu zwracano uwagę, że praktycznie każdy patostream wiąże się z działaniem w celu korzyści osobistej, bo twórcy szukają poklasku, co samo w sobie stanowi gratyfikację (A. Ziobroń, Ocena poselskiego projektu…, „Palestra” 2023, nr 10, s. 54). W projekcie z 2023 r. cel korzyści był okolicznością kwalifikującą. W uchwalonym przepisie stał się warunkiem odpowiedzialności w typie podstawowym.
Dla obrony wynika z tego jedno i drugie naraz. Z jednej strony linia „nie zarabiałem na tym” sama z siebie nie broni, bo cel osobisty wystarcza. Z drugiej – prokurator musi wykazać cel istniejący w chwili rozpowszechniania, a nie ustalony po fakcie z tego, że materiał okazał się popularny. Przypadkowy przechodzień, który nagrał zdarzenie i wrzucił je bez monetyzacji, nie realizuje znamion tego typu.
Kto odpowiada za „publiczne rozpowszechnianie”, a kto nie
Znamię czynności sprawczej brzmi identycznie w § 1, § 2 i § 3. Rozpowszechnianie oznacza działanie umożliwiające szersze rozejście się treści wśród większej liczby osób, czynienie ich ogólnie dostępnymi. Publiczność działania oznacza, że ze względu na sposób popełnienia czyn może być dostrzeżony przez większą, bliżej nieoznaczoną liczbę osób. Komentator art. 255b k.k. odsyła tu wprost do dorobku wypracowanego na tle art. 255a k.k., gdzie rozpowszechnianie rozumie się jako przekazywanie treści bliżej nieokreślonemu kręgowi odbiorców, szersze zakresowo niż publiczne prezentowanie (A. Michalska-Warias, w: Kodeks karny. Część szczególna, t. III, red. M. Królikowski, R. Zawłocki, 2024, art. 255a, Nb 9).
Praktyczna granica biegnie przy grupach zamkniętych. Publikacja materiału na zamkniętej grupie w serwisie społecznościowym, gdzie krąg adresatów tworzą oznaczone osoby, nie czyni treści powszechnie dostępnymi i znamienia nie wypełnia. Ten sam problem widziano już przy projekcie z 2023 r. i postulowano zastąpienie „rozpowszechniania” „prezentowaniem” – ustawodawca tego nie zrobił.
Odpowiada każdy, kto rozpowszechnia, a nie tylko autor kanału. W praktyce oznacza to występującego w materiale, nagrywającego, obsługującego transmisję oraz konto, które wycina fragment cudzego materiału i publikuje go u siebie z monetyzacją. Współautor przepisu opisuje jego cel wprost: uderzenie w „grube ryby”, przy czym im szerszy zasięg publikacji, tym mocniejsza podstawa do ścigania (M. Małecki, DogmatyKarnisty.pl z 23 sierpnia 2026 r.).
Gdzie ta odpowiedzialność się kończy:
- Oglądanie. Widz nie rozpowszechnia. Sam odbiór treści jest poza zakresem art. 255b k.k.
- Polubienie i komentarz. Nie są udostępnieniem treści. Rozważania o pomocnictwie przez zwiększanie zasięgu pojawiły się w piśmiennictwie na tle wcześniejszego projektu, ale pomocnictwo z art. 18 § 3 k.k. wymaga zamiaru, a nieumyślne pomocnictwo do tego typu nie jest karalne.
- Wpłata dla twórcy. Nie jest rozpowszechnianiem. Teoretycznie może być rozważana w kategoriach pomocnictwa, jeżeli wpłacający chce, by twórca dalej publikował takie treści – i to jest ustalenie dowodowe, nie automat.
Miejsce publikacji nie ma znaczenia. Rozpowszechnianie ma miejsce tam, gdzie treść dociera do odbiorców, więc materiał wrzucony zza granicy i kierowany do publiczności w Polsce jest rozpowszechniany w Polsce (art. 6 § 2 k.k.).
Nie wiesz, czy twój format mieści się w nowym przepisie?
Przeanalizuję konkretny materiał, sposób jego publikacji i model rozliczeń – to od nich zależy ocena znamion z art. 255b k.k.
Poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą
Punkt 3 jest sercem tego przepisu i to on obejmuje sytuacje, których wcześniej realnie nie dawało się ścigać. Pojęcie poniżającego traktowania znane jest art. 40 Konstytucji RP oraz art. 3 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Traktowanie jest poniżające, gdy wywołuje poczucie strachu i upokorzenia prowadzące do upodlenia, a obejmuje także działania ośmieszające i dyskredytujące jednostkę, zwłaszcza podejmowane publicznie i odbierające jej poważanie (tak w komentarzu do art. 255b k.k. za M.A. Nowickim i M. Florczak-Wątor, z odwołaniem do wyroku ETPC w sprawie Irlandia przeciwko Zjednoczonemu Królestwu z 18 stycznia 1978 r., skarga nr 5310/71).
Zgoda osoby poniżanej nie zmienia nic. Ustawodawca świadomie usunął z pola ustaleń faktycznych spory o dobrowolność i świadomość zgody, bo zgoda bywa wyrażana pod przymusem, w stanie wyłączającym rozpoznanie znaczenia czynu albo przy wykorzystaniu krytycznego położenia danej osoby.
Powód tej konstrukcji jest czysto procesowy. Zniewaga z art. 216 § 1 k.k. i naruszenie nietykalności cielesnej z art. 217 § 1 k.k. są ścigane z oskarżenia prywatnego. Jeżeli pokrzywdzony nie wnosi skargi – a uczestnik patologicznego show z reguły jej nie wnosi, bo współpracuje z twórcą i sam na tym zarabia – postępowania nie ma. Prokurator może wprawdzie objąć ściganiem sprawę prywatnoskargową ze względu na interes społeczny (art. 60 § 1 k.p.k.), ale nie musi. Art. 255b § 1 pkt 3 k.k. omija ten problem: rozpowszechnianie takiego materiału jest odrębnym czynem, ściganym z urzędu, niezależnie od woli osoby, która została upokorzona.
Przekłada się to wprost na „wyzwania” i formaty oparte na upokarzaniu uczestnika za jego zgodą, jeżeli publikacja służy zarobkowi albo zasięgom.
Freak fighty: co zmienia się od 23 sierpnia 2026 r.
Ten wątek zasługuje na osobne omówienie, bo dotąd dyskusja o odpowiedzialności karnej wokół gal freak fightowych rozbijała się o kontratyp ryzyka sportowego, a więc o samych zawodników. Warunki tego kontratypu są w doktrynie ustabilizowane: dopuszczalność danej dyscypliny, zgodność zachowania z jej regułami, podjęcie czynności w czasie gry sportowej oraz zachowanie celu sportowego. Fundament stanowi tu ciągle cytowane orzeczenie Sądu Najwyższego z 27 kwietnia 1938 r., II K 2010/37, zgodnie z którym uczestnik zawodów stosujący się do reguł gry i kierujący się celami sportowymi działa w granicach prawa, a każde odstępstwo od tych warunków odbiera jego zachowaniu cechę legalności. Nowsze potwierdzenie tej logiki daje postanowienie SN z 7 stycznia 2008 r., V KK 158/07.
Kluczowy jest warunek celu sportowego, oceniany przez pryzmat ustawowej definicji sportu z art. 2 ust. 1 i 1a ustawy z 25 czerwca 2010 r. o sporcie. Na kanwie ustawek pseudokibiców przyjęto, że aktywność skierowana nie na poprawę kondycji, lecz na wyrządzenie krzywdy innej osobie, nie jest sportem i nie korzysta z kontratypu, lecz realizuje znamiona przestępstwa z art. 158 § 1 k.k. (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 31 sierpnia 2018 r.).
Na tej podstawie w piśmiennictwie postawiono tezę, że gale freak fightowe mają cechy ustawki przeniesionej w quasi-zawodowe warunki: dobór walk pod różnicę warunków fizycznych albo pod konflikt, brak ustandaryzowanych reguł, brak nadzoru związku sportowego i sądu dyscyplinarnego, brak nastawienia zawodników na wynik sportowy. Wniosek autora jest jednoznaczny – uczestnicy takich walk nie korzystają z kontratypu ryzyka sportowego i powinni odpowiadać za skutki z art. 157 § 1 k.k., art. 156 k.k. czy art. 155 k.k., a przy walkach z udziałem więcej niż dwóch osób w grę wchodzi art. 158 k.k. (K. Kowalczyk, Odpowiedzialność karna uczestników walk typu freak fight, Prok. i Pr. 2025, nr 6, s. 103–117).
W tym samym tekście, opublikowanym w 2025 r., pada postulat pod adresem ustawodawcy: należy stworzyć podstawę do pociągnięcia do odpowiedzialności organizatorów gal za transmitowanie i udostępnianie nagrań z czynami zabronionymi. Od 23 sierpnia 2026 r. ta podstawa istnieje. Jeżeli materiał z gali przedstawia czyn zagrożony karą pozbawienia wolności godzący w dobro osobiste albo poniżające traktowanie uczestnika, a publikacja służy korzyści majątkowej lub osobistej, komplet znamion z art. 255b § 1 k.k. jest zamknięty – po stronie tego, kto rozpowszechnia, niezależnie od tego, czy sam wszedł do klatki.
Dwie granice trzeba postawić uczciwie. Po pierwsze, zawodowa gala sportów walki prowadzona według reguł i z celem sportowym to inna sytuacja i ocena zawsze jest indywidualna. Po drugie, w praktyce największy ciężar mogą nieść nie same walki, lecz transmitowane konferencje przedwalkowe, na których dochodzi do gróźb, zniewag i rękoczynów – każde z tych zachowań jest czynem zagrożonym karą pozbawienia wolności i godzi w dobra osobiste, więc rozpowszechnianie takiego materiału mieści się w punkcie 1.
Kiedy przestępstwa nie ma – wyłączenie z § 4
Art. 255b § 4 k.k. stanowi, że nie stanowi przestępstwa określonego w § 1–3 czyn podjęty w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, informacyjnej, prasowej lub naukowej albo w celu ochrony interesu publicznego. Dziennikarz relacjonujący patologię, badacz analizujący zjawisko, nauczyciel pokazujący materiał na zajęciach czy osoba publikująca nagranie zdarzenia po to, by ostrzec innych, są poza zakresem tego przepisu.
Jest tu spór, który dopiero się rozstrzygnie i który ma praktyczne konsekwencje. W komentarzu do art. 255b k.k. § 4 kwalifikuje się jako kontratyp, a więc okoliczność wyłączającą bezprawność czynu. Współautor przepisu twierdzi z kolei, że formuła „nie stanowi przestępstwa” oznacza brak realizacji znamion – zachowanie w ogóle nie wchodzi w zakres typu. Różnica nie jest akademicka: przy kwalifikacji kontratypowej otwiera się pole dla art. 29 k.k., czyli usprawiedliwionego błędnego przekonania sprawcy, że działa w ramach takiej działalności, a inaczej układa się też odpowiedzialność osób współdziałających.
To, co nie zadziała w żadnym wariancie, to autodeklaracja. O charakterze materiału nie decyduje nazwa kanału ani zapewnienie twórcy, że uprawia sztukę, tylko całościowa ocena tego, co realnie zrobił i po co.
Jaka kara grozi za patostreaming i czego w tym przepisie nie ma
| Typ | Podstawa | Zagrożenie | Przedawnienie karalności |
|---|---|---|---|
| Rozpowszechnianie treści z § 1 pkt 1–3 | art. 255b § 1 k.k. | pozbawienie wolności do 3 lat | 5 lat (art. 101 § 1 pkt 4 k.k.) |
| Treści mogące wywołać przekonanie o autentyczności | art. 255b § 2 k.k. | pozbawienie wolności do 3 lat | 5 lat (art. 101 § 1 pkt 4 k.k.) |
| Treści przedstawiające małoletniego | art. 255b § 3 k.k. | od 3 miesięcy do 5 lat | 10 lat (art. 101 § 1 pkt 3 k.k.) |
Typ z § 3 obejmuje zarówno sytuację, w której małoletni jest w materiale ofiarą, jak i tę, w której to on wykonuje opisane zachowania. Przy zagrożeniu do 3 lat w grę wchodzi art. 37a k.k., czyli możliwość orzeczenia grzywny albo ograniczenia wolności zamiast pozbawienia wolności, a przy spełnieniu przesłanek z art. 66 k.k. – warunkowe umorzenie postępowania. Ściganie odbywa się z urzędu.
Osobno o tym, co krąży w sieci od wczoraj, a w przepisie nie istnieje:
- Przepadek majątku. Art. 255b k.k. nie przewiduje żadnego przepadku. Na zasadach ogólnych możliwy jest przepadek przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa (art. 44 § 2 k.k.) oraz przepadek korzyści osiągniętej z przestępstwa (art. 45 § 1 k.k.) – to nie to samo co „przepadek majątku”.
- Kara 8 lat i widełki od 6 miesięcy. To sankcje z poselskiego projektu z 2023 r., który nigdy nie stał się prawem. Uchwalony przepis przewiduje do 3 lat i do 5 lat w typie kwalifikowanym.
- Nowe obowiązki platform internetowych. Nowelizacja ich nie wprowadza. Zmienia wyłącznie Kodeks karny i wyłącznie w zakresie jednego dodanego artykułu.
Nagrania sprzed 23 sierpnia 2026 r., które nadal wiszą w sieci
Zasada jest prosta: art. 4 § 1 k.k. wyklucza stosowanie nowego przepisu do czynów popełnionych przed jego wejściem w życie. Publikacja z 2024 r. nie stała się wczoraj przestępstwem.
Problem zaczyna się przy pytaniu, kiedy kończy się rozpowszechnianie. Zgodnie z art. 6 § 1 k.k. czasem popełnienia czynu jest czas, w którym sprawca działał. Na tle art. 255a k.k., z którego dorobku komentator każe korzystać przy wykładni art. 255b k.k., przyjmuje się, że przestępstwo jest popełniane tak długo, jak długo sprawca treści rozpowszechnia, a czasem popełnienia czynu jest cały okres, w którym utrzymuje je na stronie internetowej (A. Michalska-Warias, op. cit., art. 255a, Nb 18).
Przeniesienie tej tezy na art. 255b k.k. oznaczałoby, że materiał opublikowany wcześniej, ale po 23 sierpnia 2026 r. nadal dostępny i nadal monetyzowany, jest rozpowszechniany także dziś. Nie ma jeszcze żadnego orzecznictwa do tego przepisu i nie znam nikogo, kto mógłby dziś odpowiedzieć na to pytanie z pewnością. Traktuję to jako najpoważniejszy nierozstrzygnięty problem nowej regulacji i zakładam, że pierwsze poważne spory obrończe pójdą właśnie tą linią.
Twój wizerunek trafił do patotreści?
Zacznij od zabezpieczenia dowodu i ograniczenia zasięgu; treść zawiadomienia ułożę razem z tobą.
Twój wizerunek trafił do patotreści – co masz do dyspozycji
Prowadziłem sprawę mężczyzny, który został pokrzywdzony dokładnie tym mechanizmem, na długo przed nowym przepisem. Zaproszono go na prywatne spotkanie, miał wejść do mieszkania w kominiarce – i od progu szła transmisja na żywo, o której nie wiedział. Rozpoznali go znajomi z jego środowiska zawodowego. W tamtej sprawie doprowadziłem do usunięcia materiału z sieci.
Wtedy narzędzia były rozproszone: zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa (art. 304 § 1 k.p.k.), kwalifikacje z rozdziałów o czci i o wolności, roszczenia z art. 23 i art. 24 k.c., zgłoszenia do operatorów serwisów, żądania usunięcia treści. Od 23 sierpnia 2026 r. dochodzi do tego art. 255b k.k. i to jest realna zmiana pozycji pokrzywdzonego: nie musisz wnosić prywatnego aktu oskarżenia i nie musisz przekonywać prokuratora, że za twoją krzywdą stoi interes społeczny, bo rozpowszechnianie takiego materiału jest ścigane z urzędu.
Trzy rzeczy robi się na początku i w tej kolejności: zabezpieczenie dowodu, czyli zrzuty ekranu z widocznym adresem i datą, nagranie ekranu, adresy kont; zgłoszenie do serwisu, żeby ograniczyć zasięg; zawiadomienie z opisem, kto rozpowszechniał i z czego wynika cel korzyści. Jeżeli w materiale występuje osoba małoletnia, sprawa od razu przechodzi do typu z art. 255b § 3 k.k.
Wezwanie w sprawie o patotreści – pierwsze decyzje
Jeżeli publikujesz w internecie i dostałeś wezwanie, pierwsza rzecz do ustalenia to twój status w sprawie. Inaczej wygląda pozycja świadka, inaczej podejrzanego, a przejście z jednej roli w drugą bywa kwestią jednego posiedzenia. Świadek ma prawo uchylić się od odpowiedzi, gdy jej udzielenie mogłoby narazić go na odpowiedzialność karną (art. 183 § 1 k.p.k.). Podejrzany nie ma obowiązku składania wyjaśnień ani dowodzenia swojej niewinności (art. 175 § 1 k.p.k.).
Czego nie robić: nie kasuj materiałów po otrzymaniu wezwania. Usunięcie nie cofa czynu popełnionego wcześniej, kopie i tak zwykle istnieją, dane o publikacji pozostają po stronie operatora serwisu, a samo usunięcie bywa czytane przez organy jako reakcja obciążająca. Decyzja o dalszej dostępności materiału jest odrębną decyzją procesową i podejmuje się ją świadomie, nie w panice.
Co zabezpieczyć od razu: pełną historię publikacji z datami, rozliczenia i umowy dotyczące monetyzacji, korespondencję z platformą i ze współpracownikami przy nagraniu, regulaminy formatów. W sprawie z art. 255b k.k. spór o cel korzyści i o to, kto realnie rozpowszechniał, rozstrzygnie się właśnie na tych dokumentach.
Przepis obowiązuje od dziś i przez najbliższe miesiące będzie testowany w pierwszych postępowaniach. Nikt nie ma tu jeszcze utrwalonej praktyki – ani prokuratura, ani sądy, ani obrona.